wczytuję
wczytuję
Hackathon to wydarzenie, na którym zespoły w 24-48 godzin budują działający prototyp i pokazują go jury. Nazwa łączy „hack” i „maraton”. Po polsku piszesz też hakaton, a w prasie przeczytasz maraton programistyczny. Wszystkie trzy słowa znaczą to samo.
Przychodzisz na otwarcie. Organizator ogłasza wyzwania: problemy do rozwiązania, często od firmy albo instytucji, która wydarzenie sponsoruje. Na HackYeah zespoły poznają treść zadań dopiero na starcie i mają na nie 24 godziny.
Pierwsza godzina idzie na decyzję: które wyzwanie, jaki najmniejszy działający kawałek, kto co robi. Zespoły, które tę godzinę pomijają, o trzeciej w nocy odkrywają, że dwie osoby zrobiły to samo.
Potem budujecie. Ktoś pisze kod, ktoś projektuje ekrany, ktoś układa historię na finał. Jedzenie stoi na stole, spać idzie się rzadko, choć weekendowe wydarzenia mają zwykle strefę do spania.
Mentorzy chodzą po sali. Idź do nich rano z konkretnym problemem, bo po południu robi się kolejka. Na koniec każdy zespół ma kilka minut przed jury, na UnAIted 60 sekund na pokazanie jednego efektu. Pokazujecie działający prototyp i mówicie, jaki problem rozwiązuje. Ogłoszenie wyników zamyka wydarzenie.
Trzy formaty, które spotkasz najczęściej. Ile godzin masz na budowanie, zmienia wszystko: co wybierzesz, ile osób potrzebujesz, kiedy przestajesz dodawać funkcje.
8 godzin
jeden dzień
UnAIted 2026: start 9:00, koniec kodowania 17:00, wyniki 18:00. Do tego typowe formaty firmowe i szkolne.
24 godziny
doba
HackYeah: zadania na starcie, dokładnie 24 godziny na rozwiązanie. Śpisz na sali albo wcale.
48 godzin
weekend
Start w piątek po południu, finał w niedzielę. Najczęstszy format w Polsce, ze strefą do spania.
Poza tym zdarzają się formaty kilkugodzinne i tygodniowe. Te drugie są prawie zawsze online: zespoły pracują we własnym czasie, a termin oddania jest jeden. Dokładny czas stoi zawsze na stronie wydarzenia.
Każdy, kto wniesie coś do zespołu. Zespół ma zwykle 2-5 osób, HackYeah dopuszcza od 1 do 6. Potrzebny jest ktoś od kodu, ale też ktoś od interfejsu, od prezentacji i od zrozumienia problemu. Hackathony biznesowe, prawnicze, medyczne czy społeczne wprost zapraszają ludzi spoza IT.
Część wydarzeń ogranicza udział: tylko studenci, tylko uczniowie, tylko pracownicy firmy. Taka informacja stoi w regulaminie i na naszej stronie wydarzenia. Organizatorzy, mentorzy i jurorzy nie startują.
Jedziesz sam? Zespół zbierzesz przed startem. Na stronie każdego wydarzenia w what_da_hack jest tablica zespołów. Wpisujesz pomysł albo rolę, którą wnosisz, i dobierasz się z ludźmi, zanim pojedziesz. Jak to działa, opisujemy na stronie dla uczestników.
To pytanie zadaj organizatorowi przed startem, bo odpowiedź zmienia, co budujecie. Dwa modele, które spotkasz najczęściej:
HackYeah, największy stacjonarny w Europie
Jury głosuje zwykłą większością.
Major League Hacking, standard studencki
Wagi równe. MLH pisze wprost: jakość kodu, jakość pitchu i oryginalność pomysłu kryteriami NIE są.
Wniosek dla pierwszego razu: pokazuj rzecz, która działa, choćby mała. Ukończenie jest jednym z czterech kryteriów, więc zepsute demo nadal prezentujesz.
Kod sprzed wydarzenia. Pomysł możesz przynieść. Gotowy kod z wcześniejszych projektów jest zwykle zakazany, biblioteki i open source są dozwolone. Zespół z wniesionym kodem traci nagrodę.
Prawa do projektu. Regulamin mówi, czy projekt zostaje wasz, czy przechodzi na sponsora wyzwania. UnAIted pisze wprost: projekt zostaje wasz, organizator nie ma do niego praw. W standardzie MLH kod musi być publiczny, żeby zespół mógł dostać nagrodę.
Kto może startować. Wiek, status studenta, wielkość zespołu. Nieznajomość regulaminu to jeden z częstszych błędów pierwszego razu, a czyta się go w kwadrans.
Zdecydowana większość hackathonów w Polsce jest bezpłatna. Organizator daje miejsce, jedzenie, mentorów i nagrody. Zwykle trzeba zarejestrować się wcześniej, bo liczba miejsc jest ograniczona, a chętnych bywa więcej.
Nagrody rozkładają się nierówno i warto to wiedzieć przed wyborem wydarzenia. Większość hackathonów w Polsce puli nie podaje wcale albo nie ma jej w ogóle: liczy się doświadczenie, kontakty i projekt, który zostaje.
Druga grupa to wydarzenia z realną pulą. W naszym kalendarzu typowa pula stacjonarnego hackathonu w Polsce to około 20 tys. zł. Najwyżej płacą hackathony online i międzynarodowe, gdzie nagrody idą w dziesiątki tysięcy dolarów i wyżej. Do takiego wydarzenia startujesz z własnego biurka.
Szukasz właśnie tych? Kalendarz filtruje po progu nagrody i sortuje po kwocie:
Nagrody bierze kilka zespołów. Reszta wyjeżdża z projektem, kontaktami i tym, czego nauczyła się przez jeden dzień albo weekend.
W kalendarzu jest 145 wydarzeń z 26 miast. 70% odbywa się na miejscu, 17% w całości online, reszta hybrydowo. Najwięcej wydarzeń mają:
Pełną listę miast, kategorii i trybów znajdziesz w przeglądzie hackathonów.
Rady ludzi, którzy hackathony wygrywali, przegrywali i organizowali. Najbardziej konkretne pochodzą z preworku dla uczestników UnAIted 2026, rozpisanego od prezentacji wstecz.
Estymacje razy trzy.
Weź trzy razy mniejszy zakres, niż wydaje się wykonalny. Coś małego, co działa, wygrywa z czymś dużym, co prawie działa. Zwrot projektu w połowie to pułapka: „czasu jest naprawdę mało”.
Pół godziny przed końcem: stop.
Zatrzymaj kodowanie i przećwicz demo. Pitch na 5 minut, wygrywająca prezentacja miała 8 slajdów. Jeśli możesz wybrać kolejność, bądź pierwszy albo ostatni.
Przeczytaj temat dwa razy.
Zespół, który wygrał w Warszawie, najlepiej odpowiedział na wyzwanie. Ten sam zespół przegrał w Wiedniu, bo zafiksował się na czymś obok tematu.
Sprzęt i sieć.
Repozytorium skonfigurowane przed startem, przejściówka HDMI w plecaku, własny internet z telefonu. Publiczne wifi na sali pada w chwili, gdy 300 osób pushuje kod. Logo projektujesz ostatnie albo wcale.
Planuj od demo wstecz.
Na UnAIted decyzja „co budujemy” ma zapaść 45 minut po starcie, z budzikiem. Feature freeze 75 minut przed pitchem: deploy, dane do demo, test na telefonie. Od tej chwili tylko naprawiacie. Timer na stole: dyskusja dłuższa niż 10 minut kończy się decyzją kapitana.
Jeden obszar na osobę.
Cztery role: kapitan pilnuje wizji i zegara, builderzy prowadzą po module, UX robi ekrany i dane do demo, pitch od 15:00 siedzi nad prezentacją. Klasyczna wtopa: pięć osób generuje „tę samą” apkę w pięciu oknach czatu i powstaje pięć różnych apek. Mockup robi jedna osoba, reszta patrzy.
Piętnaście pomysłów, skreśl pięć pierwszych.
Pierwsze skojarzenia przychodzą każdemu, więc kilka zespołów przyjedzie na finał z tym samym „asystentem AI do X”. Test przed klepnięciem: umiecie powiedzieć jednym zdaniem, kto i po co miałby tego użyć? Da się pokazać bez slajdów? Urośnie w 8 godzin, czy potrzebuje 8 tygodni?
Wybierz wydarzenie z kalendarza. Filtruj po mieście i terminie. Pierwszy raz? Weź weekendowy, stacjonarny, bez ograniczeń w regulaminie.
Zarejestruj się na stronie organizatora. Link jest przy każdym wydarzeniu. Zapisz się na przypomnienie, żeby nie przegapić terminu.
Zbierz zespół przed startem. Tablica zespołów pod wydarzeniem. Kilka rozmów przed hackathonem oszczędza pół dnia na miejscu.
Po wszystkim zostaw ślad. Dodaj kartę projektu. Zostaje pod wydarzeniem na stałe, ze składem i linkami.
Hackathon to wydarzenie, na którym zespoły w 24-48 godzin budują działający prototyp: aplikację, urządzenie, model albo usługę. Na końcu każdy zespół pokazuje wynik jury. Nazwa łączy słowa „hack” i „maraton”. Po polsku piszesz też hakaton, a prasa mówi maraton programistyczny.
Trzy typowe formaty: 8 godzin (jeden dzień, jak UnAIted 2026), 24 godziny (jak HackYeah) i 48 godzin, czyli weekend z piątku na niedzielę. Hackathony online bywają rozciągnięte na tydzień lub dłużej, bo zespoły pracują we własnym czasie.
Nie w każdym zespole. Zespół potrzebuje kogoś od kodu, ale też kogoś od projektu interfejsu, od prezentacji i od zrozumienia problemu. Wiele hackathonów biznesowych, prawniczych czy społecznych wprost zaprasza osoby spoza IT. W what_da_hack przejrzysz je po kategorii, bo kategorię nadaje człowiek przy publikacji.
Zdecydowana większość hackathonów w Polsce jest bezpłatna. Organizator daje miejsce, jedzenie, mentorów i nagrody. Zwykle trzeba zarejestrować się wcześniej, bo liczba miejsc jest ograniczona.
Bardzo różne i większość wydarzeń puli nie podaje wcale. Typowa pula stacjonarnego hackathonu w Polsce to kilkadziesiąt tysięcy złotych na całe wydarzenie, dzielone między kilka zespołów. Najwyżej płacą hackathony online i międzynarodowe, gdzie nagrody sięgają dziesiątek tysięcy dolarów. W kalendarzu what_da_hack posortujesz wydarzenia po kwocie i ustawisz próg puli.
Nagranie jako plan B.
Zaraz po freezie nagrajcie przejście przez demo. Gdy wifi siądzie w trakcie prezentacji, puszczacie nagranie. Push co pół godziny, pull przed pracą: wielkie scalanie o 16:30 kończy się demem z laptopa, na którym akurat działało.
Tak, i to właśnie one mają zwykle najwyższe nagrody, bo startuje w nich cały świat. Pracujesz z domu, a termin oddania jest jeden. W what_da_hack masz osobną listę hackathonów online, obok list po miastach i kategoriach.
Najprościej przed startem. Na stronie wydarzenia w what_da_hack jest tablica zespołów: wpisujesz pomysł albo rolę, którą wnosisz, i dobierasz się z ludźmi, zanim pojedziesz. Na miejscu organizator też zwykle robi rundę „szukam zespołu”.
Zależy od organizatora i warto o to zapytać przed startem. HackYeah ocenia związek z tematem, rozwiązanie zadania, użyteczność i potencjał projektu. Hackathony pod szyldem MLH oceniają technologię, design, ukończenie i to, czego zespół się nauczył. MLH wprost pisze, że jakość kodu, jakość pitchu i oryginalność pomysłu NIE są kryteriami.
Zwykle nie. Regulaminy MLH pozwalają przyjść z pomysłem, ale zabraniają wnoszenia gotowego kodu z wcześniejszych projektów. Biblioteki i open source są dozwolone. Regulamin każdego wydarzenia rozstrzyga to osobno, tak samo jak prawa do tego, co powstanie.
Zwykle znika razem z formularzem zgłoszenia. W what_da_hack projekt dostaje stały adres pod wydarzeniem, ze składem, wynikiem i linkami. Możesz go wkleić w CV albo na LinkedIn.